Rajd Nadwiślański – Zapowiedź Relacji
Sezon Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski ruszył z kopyta i choć kurz po Rajdzie Świdnickim jeszcze nie opadł, mogliśmy się cieszyć Rajdem Nadwiślańskim na Puławach.
Zawodnicy zamienili więc górzyste i kręte odcinki na płaskie, śliskie i znacznie bardziej kwadratowe w opisie drogi województwa Lubelskiego.
Organizator przygotował dla zawodników 10 odcinków specjalnych i trzeba przyznać, że ich charakterystyka była zupełnie inna niż ta na rajdzie Świdnickim. Stawka, jaka zagościła na starcie rajdu delikatnie to ujmując nie należała do najliczniejszych a odcinki położone w okolicy Puław nie przyciągnęły tak dużej stawki jak na pierwszej rundzie. Nie można jednak było przesadnie narzekać, a powinniśmy cieszyć się, że powracający po długiej przerwie raj Nadwiślański zweryfikuje formę zawodników.
Rajd rozpoczął się bez zaskoczeń, bardzo szybko Grzegorz Grzyb zaczął dyktować tempo i to on wygrał wszystkie cztery odcinki pierwszego dnia. Przewaga jako uzyskał, nie była jednak przesadnie duża, gdyż tuż za nim świetną dyspozycją wykazał się Łukasz Byśkiniewicz. Podczas pierwszego dnia cały czas pasował się tuż za Grzybem, ostatecznie tracąc do niego tylko 11 sekund. Wielką ochotę na trzecie miejsce mieli bracia Szejowie i mimo że tą właśnie pozycję zajmowali po trzech odcinkach, to drobny błąd, po raz kolejny sprawił, że po pierwszym dniu to Jakub Matulka cieszył się z trzeciego miejsca. Szejowie musieli pogodzić się z miejscem 5, gdyż przed czarno-czerwoną Skodę udało się wskoczyć jeszcze Citroenowi braci Kotarbów.
Niecałe 3/10 sekundy za Szyjami pracował się Zbyszek Gabryś, jemu również niewiele brakowało do reszty stawki jednak, jak twierdził zawodnik, jego Skoda nie spisywała się dobrze na śliskich asfaltach. Swoim tempem na siódmym miejscu podróżował Jarosław Kołtun, tu jrdnak, strata była już znacznie wyższa a tak naprawdę musiał bronić się przed bardzo szybkim Porsche 911 Jacka Sobczaka. Zarówno tylnonapędowe Porsche jak i Renault Clio Rally 3 Kowalczyka dzieliły stawkę samochodów z najwyższej klasy, zostawiając za sobą takich zawodników jak Rafał Kwiatkowski i Jakub Ulanowski.
Drugi dzień rozpoczął się od dość niemiłej niespodzianki swoją pozycję już na pierwszym odcinku stracił Łukasz Byśkiniewicz, który przecenił podwójny lewy zakręt i tylko Wielkim fartem nie skończył udziału w Rajdzie. Straty czasowe były natomiast tak wielkie, że o jakiejkolwiek dobrej pozycji mógł zapomnieć. Po problemach Byśkiego zwolniło się drugie miejsce na podium, to na nie zęby ostrzyli sobie zawodnicy zaczynający się od szóstego miejsca. Zaczęła się więc zacięta walka, a że różnice czasowe nie były wielkie, to zawodnicy co rusz wymieniali się pozycjami.
Grzegorz Grzyb spokojnie pilnując swojego pierwszego miejsca, pozwalał wyszaleć się innym, nie znaczy to jednak, że jechał wolno, ten stary wyjadacz wie, jak się poruszać, by szanować swojej przewagi. Na mecie to właśnie Grzegorz Grzyb z Adamem Biniędą, cieszyli się z kolejnej wygranej w rundzie Mistrzostw Polski. Tym, czasem za plecami wielokrotnego Mistrza Polski toczyła się zacięta walka. Na przedostatnim odcinku żadnego z zawodników do 5 miejsca nie dzieliła Strata większa niż 3 sekundy. Przy tak małej różnicy kibice cieszyli się rywalizacją do ostatniego metra odcinka specjalnego. Zwycięsko z niej wyszedł Jakub Matulka z Danielem Dymurskim, zdobywając drugie miejsce i pokonując braci Jarosława i Marcina Szejów o 4.4 sekundy.
Poniżej podium znaleźli się również bracia Łukasz i Jakub Kotarba, im do Szejów, brakło zaledwie 3 sekundy, pokonali za to oni Zbigniewa Gabrysia o 6.4 sekundy. Na szóstym miejscu, jednak czasowo bardzo daleko w tyle został Jarosław Kołtun, który tracił już ponad półtorej minuty do stawki. Bez zmian obyło się również na miejscu siódmym, na tej pozycji znajdował się Jacek Sobczak w swoim Porsche 911. Miejsce 8 to Kwiatkowski w Skodzie Fabii R5, któremu ostatecznie udało się wyprzedzić Kowalczyka w Clio Rally 3. A jako ostatni w pierwszej dziesiątce ukończył rajd Jakub Ulanowski w Hyundaiu i20 R5
Z rywalizacji samochodów napędzanych na przednią oś zwycięsko wyszedł Hubert Laskowski w Fordzie Fiesta Rally 4 przed Michałem Chorobyńskim i Kajetanem Świdrem.
Rajd przebiegał bez większych zakłóceń, choć duże prędkości i dość śliskie asfalty sprzyjały do wycieczek w plener, a tych nie brakowało. Na szczęście obyło się bez większych incydentów a jednym z najciekawszych i chyba najbardziej kuriozalnych zdarzeń, jakie miały miejsce na rajdzie to zderzenie gdy to Subaru Arkadiusza Bałdygi miała zderzenie z Fordem Fiestą Pawła Hurko.
Kierowca Forda pomylił trasę i mimo że odcinek szedł prosto, zawodnik skręcił w prawo, wprost pod koła wyprzedzającego go Subaru Bałdygi. Niestety dla kierowcy Subaru oznaczało to koniec jazdy, tym bardziej że spod jego maski buchnęły płomienie, a załodze Forda ostatecznie udało się ukończyć rajd.
Tym oto sposobem druga już runda Mistrzostw Polski w tym roku przeszła do Historii, a my zapraszamy już na kolejną, czyli Rajd Małopolski odbywającą się 6-8, 06 2024 r.
A teraz czas na podsumowanie zdjęciowe wykonane dla was przez naszego fotografa Rolanda Hanke.











































































































